[VIDEO] -Our brother, 37-year-old Marek, found dead in Dublin. Date of death not true and after a visit by the Irish Police (Garda) the safe and 44,000 euros were missing! - the shocked family is alarming
The family of the deceased has not been able to ask for the truth about Marek's death for almost 3 months. Why does Irish Garda disregard the rights of mothers, brothers and sisters? And hides the truth about the money found.
- Marek was supposed to return to Poland this year, buy a house near Wrocław and start a normal life in the country - says Marcin, the brother of the deceased.
A few days before his death, he showed his mother via video connection a safe and the 44,000 euro that he had prepared for the purchase of a house and a farm in Poland.
Meanwhile, on May 11, 2020, his body was found in his apartment in Dublin. But the safe, the money and the card from his phone, the watch and the second phone have disappeared - adds the brother.
Marek Płaszczyński came from Kamienna Góra in the Lower Silesia Province. For the past dozen or so years, he has lived in Dublin, where he ran an e-cigarette shop. He had diabetes. However, the exact cause of his death is unknown to the family, because neither the Garda nor the Coroner have yet established it!
- In the documents, the Irish Garda wrote that he died on May 11, 2020. Only that he was last seen on May 8. And from that day on, no one had any contact with him because he didn't answer the phone. So why is there no 8, 9 or 10, but May 11, which is the moment of breaking down the door and finding him in bed in his apartment, on the death certificate? - his family asks.
- With such advanced medical technology, is it a problem to determine whether he died on the eighth, ninth, tenth, and if on May 11, at what time? - the family asks.
The sister and brothers further complain that they have been disregarded by an Irish Garda officer named DECLAN CROWLEY.
- He called us over and handed over 2,520 euros that were allegedly found at Mark. But he refused to give a receipt for that amount. He forbade photographing the envelope where the money allegedly was. So he broke the procedures - they say.
- So far we have no answer either, where is the safe and 44,000 euro? - they're complaining.
May 11, 2020 The family watched as Irish Garda officers packed 3 large black bags into the trunk of a marked police car. And it wasn't Mark's bedding, because she stayed in the apartment. According to the witnesses, there could have been a safe that Marek was showing to his mother via video communicator
The family organized Marek Płaszczyński's farewell ceremony in Dublin. She brought his ashes to Poland and buried him in the grave of Marek's father, in a village cemetery near Kamienna Góra.
Now they are trying to establish the exact date and circumstances of Marek's death. They want answers, were there really no third parties inside the apartment at the time of his death, since the card from his phone was lost and was briefly activated on June 17?
And what happened to the lost cash?
- We asked these questions to the press officer of the Irish Garda Headquarters in Dublin and the Central Coroner, Investigating Judge, Ireland. The coroner was in Marek's apartment during the inspection of the body and the place of the incident - says Robert Rewiński, Editor-in-Chief of Patriot24.net and Telewizja.Patriot24.net
We will provide any new information on this shocking topic on a regular basis, also through our Facebook and our TV station Telewizja.Patriot24.net
Konflikt to zjawisko naturalne — pojawia się wszędzie tam, gdzie ścierają się interesy, emocje i różne interpretacje rzeczywistości. Jednak są sytuacje, w których przestaje być tylko sporem, a zaczyna oddziaływać na znacznie szersze otoczenie.
Sprawa Kamili oraz jej czteroletniej córki staje się kolejnym przykładem sytuacji, w której pojawia się pytanie o rzeczywistą skuteczność systemu ochrony dzieci w Europie.
Sprawa Kamili oraz jej czteroletniej córki staje się kolejnym przykładem sytuacji, w której pojawia się pytanie o rzeczywistą skuteczność systemu ochrony dzieci w Europie.
Kolejna próba wykonania postanowienia sądu dotyczącego wydania dziecka zakończyła się niepowodzeniem. Do zdarzenia doszło w Radomiu, gdzie pod nadzorem kuratorów podejmowano czynności związane z realizacją orzeczenia wydanego przez Sąd Rejonowy w Żyrardowie. Na miejscu obecni byli również funkcjonariusze policji. Mimo zaangażowania służb i formalnej podstawy prawnej wynikającej z decyzji sądu, czynność nie doprowadziła do wykonania orzeczenia.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.